sekretariat@sinicum.pl
  +48 513 382 730

_____________________________ 

Szukaj...

wesolowski 2Wywiad z o. Zbigniewem Wesołowskim SVD, redaktorem naczelnym w Instytucie Monumenta Serica, sinologiem, byłym misjonarzem werbistą na Tajwanie.

Dlaczego chińskie władze prześladują dzisiaj chrześcijan?

Komuniści w Chinach od 1949 roku uważają siebie za jedyną prawowitą władzę. Od początku starali się podporządkować sobie wszystkich religie w Chinach. Na początku chcieli to uczynić przede wszystkim przez założenie patriotycznych stowarzyszeń. Nie było żadnych wyjątków. Szczególnie prześladowane było chrześcijaństwo.

Protestanci i katolicy byli kulturowo obcy i powiązani z zachodnimi mocarstwami, które według Mao Zedong (+1976), przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej, w XIX i na początku XX wieku doprowadziły do półkolonialnego życia polityczno-społecznego w Chinach. Sami chińscy komuniści mają negatywny stosunek do religii. Uważali, idąc za Marksem, że religia stanowi opium ludu i należy się jej pozbyć. Osoby i grupy, które nie podporządkowały się chińskiej władzy ludowej, zostały zepchnięte do tzw. podziemia. Ludzie ci nie mieli zaufania do komunistów. Nie wierzyli im i dalej nie wierzą, że w ramach państwa socjalistycznego czy komunistycznego będą mogli dalej pracować i dlatego do dnia dzisiejszego pozostają w podziemiu. Np. biskup z tzw. podziemia Su Zhimin 苏志民 (ur. 1932), z diecezji Baoding, do dnia dzisiejszego – ponownie uwięziony w 1997 – jest w areszcie chińskim i nie wiadomo gdzie, jest przetrzymywany. Ta grupa chińskich katolików jest w oczach chińskich komunistów uważana za nielegalną i dlatego jest prześladowana, podobnie jak wszyscy ci, którzy krytykują lub poddają w wątpliwość rządy chińskiej władzy komunistycznej.

A gdzie leżą początki prześladowania Kościoła w Chinach?

Uproszczając sprawę, powiedziałbym, że w sporze akomodacyjnym, czyli musimy wrócić się do XVII i XVIII wieku. Na samym początku był to spór bardziej wewnątrzkościelny, szczególnie między jezuitami, dominikanami i franciszkanami, czyli między największymi zakonami pracującymi w tamtym czasie w Chinach. Chodziło o to, czy oddawanie kultu przodkom i Konfucjuszowi, było tylko aktem świeckim czy też elementem kultu religijnego. Jeżeli byłby to akt religijny, to byłoby to dla nas bałwochwalstwo. Z jednej strony jezuici od czasów Matteo Ricci SJ byli bardziej za inkulturcją, ponieważ chcieli wiarę katolicka przybliżyć kulturze chińskiej, choć wiemy, że nawet wśród samych jezuitów były spory i przeciwnicy tego stylu akomodacyjnego. Z drugiej strony byli franciszkanie i dominikanie, którzy bardziej pracowali z ludźmi na wsi. Jezuici prowadzili głownie tzw. misję naukową w Pekinie, gdzie zajmowali ważne stanowiska. Jako astronomowie byli dyrektorami cesarskiego centrum astronomicznego. Chcieli chrześcijaństwo przybliżyć kulturze chińskiej. Później jezuici też starali się wykorzystać autorytet cesarski, mam na myśli cesarza Kangxi (1654-1722), który stanął po ich stronie w tym sporze. Spór ten dochodził zawsze do Rzymu. Raz pozwolono na zasady akomodacji, później ich zabroniono, a ostatecznie w 1714 roku papież Klemensa XI potępił ryty chińskie, uważając oddawanie czci przodkom i Konfucjuszowi oraz innym wielkim ludziom z kultury chińskiej za akty bałwochwalcze. Jako reakcja na decyzję papieża, cesarz chiński Yongzheng w 1724 r. zakazał wyznawania religii chrześcijańskiej, która nazywała się religią Pana Niebos (Tianzhu jiao). Ze strony katolickiej spór akomodacyjny został zakończony w 1939 r., pozytywnie, kiedy to papież Pius XII wydał dekret zgodzający się na oddawanie czci przodkom i Konfucjuszowi.

wesolowski 1
O. Wesołowski SVD w roli tłumacza na spotkaniu z chińskimi siostrami w werbistowskim Centrum Migranta Fu Shenfu  (Warszawa, 2017)

Jakie jest stanowisko Watykanu wobec podzielonego Kościoła katolickiego w Chinach?

Papieże od tych bardzo bolesnych chwil, kiedy w 1951 r. doszło do zerwania dyplomatycznych kontaktów z rządem komunistycznym w Chinach, wyrażali chęć nawiązania ponownych kontaktów. Na pewno zależy kościołowi i Watykanowi na tym, żeby zachować jedność Kościoła. Wiemy, że ten Kościół jest podzielony na dwie grupy, tzw. podziemną i oficjalną. Tam, gdzie nie nie ma silnych ośrodków Patriotycznego Stowarzyszenia Kościoła Katolickiego w Chinach, różnice między tymi dwiema grupami właściwie się zacierają i nie dochodzi do napięć. Natomiast w miejscach, gdzie to stowarzyszenie jest bardzo silne, tam też jest większa kontrola i większa polaryzacja między nimi. Papież Benedykt XVI dziesięć lat temu (2007) w swoim liście do Kościoła w Chinach jeszcze raz podkreślił, że jest tylko jeden Kościół w Chinach, gdzie ze względu na polityczną sytuację doszło w nim do wyodrębnienia się tych dwóch grup. Na pewno na sercu papieża leży jedność Kościoła i tak do tego podchodzą również te dwie grupy katolików, które uważają się za jeden Kościół w Chinach.

Emerytowany biskup Hongkongu Joseph Zen nie jest zwolennikiem prowadzenia rozmów z władzami chińskimi. Która opcja przeważa wśród chińskich katolików?

Te głosy za prowadzeniem rozmów z władzami chińskimi, które możemy usłyszeć, pochodzą z tej tzw. grupy oficjalnej Kościoła katolickiego w Chinach i prawie wszyscy są za tym. Te głosy można usłyszeć, ponieważ mogą być publikowane czy to w Chinach, czy też tym bardziej na zewnątrz. Natomiast na postawę kardynała Zen można popatrzyć z perspektywy jego wychowania. W Hongkongu kardynał doświadczył innego świata. Miał kontakt z brytyjskim parlamentaryzmem, brytyjską demokracją. Dwadzieścia lat temu Hongkong powrócił do Chin (1997). Trzy lata temu kardynał był świadkiem „parasolkowej rewolucji” i wielu protestów Chińczyków w Hongkongu, ponieważ oni mają zupełnie inne doświadczenie demokracji i właściwie chcą, by ten układ, czyli jedno państwo i dwa systemy, przetrwał jeszcze 50 lat. Ale to już jest niemożliwe. Hongkong został już zinfiltrowany przez chińskich komunistów. W swoim przemówieniu obecny najsilniejszy człowiek Chin, Xi Jinping, który zajmuje właściwie trzy najważniejsze stanowiska, jako sekretarz partii, prezydent kraju i dowódca chińskiej armii, powiedział, że Hongkong musi uważać, żeby nie przekroczył czerwonej linii. Jest to pewna forma zastraszenia. To dlatego kardynał nie ufa komunistom także dzisiaj. Uważa, że nawiązanie porozumienia między Watykanem a Pekinem byłoby właściwie dla Kościoła katolickiego pyrrusowym zwycięstwem, to znaczy takim, które kosztuje więcej, niż można odnieść z niego korzyści w przyszłości. To byłaby według niego pewna formy zdrady. Osobiście jestem bardziej za zdrowym kompromisem, ponieważ istnieje niebezpieczeństwo, że ta przepaść między dwoma grupami, podziemną i oficjalną, w której chodzi o świecenie biskupów bez zgody Watykanu, mogołaby doprowadzić do schizmy. Istnieje realne niebezpieczeństwo powstania kościoła narodowego i dlatego powinno zależeć nam na tym, aby wypracować jakiś kompromis w sprawie święcenia biskupów.

Jaka jest przyszłość Kościoła w Chinach. Czy Chiny będą wkrótce największym chrześcijańskim państwem na świecie?

To są tylko spekulacje. Jeden Pan Bóg raczy to wiedzieć i oby tak było. To właściwie chyba przed trzema laty na uniwersytecie amerykańskim Perdue (z siedzibą w West Lafayette w stanie Indiana), gdzie znajduje się centrum badania socjologii religii, jeden z chińskich uczonych postawił tezę, że jeżeli chrześcijaństwo będzie się tak rozwijać w Chinach jak teraz, to za 20/30 lat, jeżeli nie będzie radykalnego załamania rozwoju gospodarczego, to Chiny będą największym chrześcijańskim krajem na świecie. Uważam, że załamanie gospodarki podważyłoby praworządność władzy komunistów i jest jedynym tylko sposobem na obalenie komunizmu w Chinach. Jeżeli nie będzie np. też większego zaostrzenia polityki wobec religii, szczególnie wobec chrześcijaństwa, tak jak to miało w przeszłości, to protestanci byliby największą grupą religijna w Chinach. Mówi się o 200 milionach, a nawet o 300. Katolików byłoby mniej. Obecnie, według najbardziej optymistycznych danych szacunkowych, jest mniej więcej 60-80 milionów protestantów w Chinach i ok. 20 milionów katolików. Oczywiście oficjalne dane rządowe są o wiele mniejsze. Mówi się o 6 milionach katolików w Chinach i gdzieś ok. 10/15 milionach protestantów.

wesolowski 1
O. Wesołowski SVD w roli tłumacza na spotkaniu z chińskimi siostrami w werbistowskim Centrum Migranta Fu Shenfu  (Warszawa, 2017)

Wiemy o tym, że w Chinach nie ma do końca wolności religijnej i chrześcijanie są prześladowani. W jaki sposób my Polacy, ludzie z zewnątrz, możemy pomóc prześladowanym chrześcijanom w Chinach?

Jak już powiedziałem wcześniej, rząd komunistyczny w Chinach prześladuje grup nielegalnych katolików. Mówimy o grupie podziemnej Kościoła katolickiego. Grupy, które nie wychodzą na zewnątrz i nie rejestrują się, robią to ze względu na brak zaufania do komunizmu. Działają konspiracyjnie i nie chcą dać się złapać przez komunistów. Tylko te osoby, które publicznie krytykują czy podważają rządy komunistów w Chinach, mogą być przez komunistów uwięzione i jest to właściwie jedyna forma represji. Mieliśmy dwóch biskupów, o których nie było wiadomo od lat, co się z nimi dzieje. Jeden z nich to biskup Kosma Shi Enxiang, który zmarł 30 stycznia 2015 r. Podałem już przykład biskupa Su Zhimin z podziemnej grupy Kościoła z diecezji Baoding.
Jak pomagać? Uważam, że przede wszystkim modlić się za prześladowanych i prześladowców, aby doszli do porozumienia. Ale jest też inna forma pomocy. Wcześniej były próby niesienia pomocy na płaszczyźnie dyplomatycznej. Były delegacje z krajów europejskich, wiem np. o niemieckiej, która o prześladowaniach religijnych w Chinach mówiła przy okazji przestrzegania praw człowieka. Były inne interwencje, do których dochodziło w ramach spotkań przedstawicieli innych krajów zachodnich z władzami chińskimi. To samo mógłby zrobić rząd polski. Ale to jest trudna sprawa. Widzę to z perspektywy Niemiec. Ich pozycja gospodarcza słabnie w Stanach Zjednoczonych po wyborze Donalda Trumpa. Niemcy starają się teraz zwiększyć eksport niemieckich towarów do Chin i z tego powodu sprawy religii i praw człowieka zdają się schodzić na dalszy plan. Cała sprawa nie jest taka łatwa. Kiedy Watykan zapytał Pekin o zatrzymanego ostatnio biskupa Shao Zhumin 邵祝敏, o którym nie wiemy, gdzie się znajduje, to była ostra reakcja rządu chińskiego, który zarzucił Watykanowi, że ingeruje w wewnętrzne sprawy rządu chińskiego.

Dziękuję za rozmowę! Życzę dużo sił i opieki matki Bożej z Sheshan w pracy na rzecz jedności Kościoła w Chinach. Szczęść Boże!

Rozmawiał: o. Jacek Gniadek SVD

Najnowsze wiadomości

  • Jest tylko jeden katolicki Kościół w Chinach +

    Wywiad z o. Zbigniewem Wesołowskim SVD, redaktorem naczelnym w Instytucie Monumenta Serica, sinologiem, byłym misjonarzem werbistą na Tajwanie. Dlaczego chińskie Więcej
  • Seminarium dla Sióstr z Chin - DZIEŃ 16 +

    W ostatnim dniu Seminarium na porannej ewaluacyjnej sesji zostały przedstawione siostrom z Chin zasady przyjmowania na studia w Polsce opracowane Więcej
  • Seminarium dla Sióstr z Chin - DZIEŃ 15 +

    Dzisiejszy dzień był przeznaczony na ewaluację. Po porannym czasie indywidualnej refleksji, siostry z Chin miały możliwości podzielania się swoim przemyśleniami Więcej
  • Seminarium dla Sióstr z Chin - DZIEŃ 14 +

    W kolejnym dniu Seminarium był czas na wykład na temat godności kobiety. S. Klara Tabacka SSpS w swoim wykładzie podkreśliła,  Więcej
  • Seminarium dla Sióstr z Chin - DZIEŃ 13 +

    - Po intensywnym czasie podróży po Polsce dzisiejszy poranek był nieco spokojniejszy - pisze z Sulejówka s. Aleksandra Huf SSpS. Przed południem Więcej
  • Seminarium dla Sióstr z Chin - DZIEŃ 12 +

    Po porannej Mszy św. i śniadaniu z siostrami Nazaretankami, zakonnice z Chin wysłuchały wykładu o. dr Eugeniusza Jendrzeja SJ zatytułowanego Więcej
  • 1
  • 2
  • 3

chiny dzisiaj banner

 

Stowarzyszenie "Sinicum" im. Michała Boyma SJ
ul. Ostrobramska 98

04-118 Warszawa

Tel. +48 513 382 730
Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

NIP: 1132855288
REGON: 14610860300000
KRS: 0000419178